Wizja piekła i nieba
E. Cooper

Piekło
Był wieczór 20 listopada 1926 roku. Byłem bliski śmierci przez trzy dni. Tego wieczoru miałem okazję zobaczyć niektóre z wielu okropności piekła. Wtedy piekło stało się dla mnie przerażającą rzeczywistością.

Myślałem, że schodzę po stromej górze z towarzyszem u boku. Nagle powiedział do mnie: „Spójrz!” Wtedy spojrzałem we wskazanym kierunku i przed moimi oczami pojawiło się, ku mojemu niewypowiedzianemu przerażeniu, MORZE OGNIA PEŁNE LUDZI. Niektórych z nich rozpoznałem. Tak daleko, jak mogłem dostrzec, był OGIEŃ i LUDZIE. Rodzaj ognia, który znałem wcześniej, wcale nie był tak straszny ani tak gorący, jak się wydawał. Był tak gorący, że unosiła się nad nim para wodna. Och, jaka nędza i jakie cierpienie! Słowa całkowicie mnie zawodzą, gdy próbuję dać wyobrażenie o tym, co usłyszałem.

Niektórzy wyrywali sobie włosy; ​​inni zgrzytali zębami; a niektórzy gryzli się w ramiona i dłonie. Nie potrafię opisać tego widoku.

Jednego z nich znałem, był młody mężczyzna, jeden z moich starych kolegów ze szkoły. Jego matka była moją nauczycielką w szkole niedzielnej i wszyscy myśleliśmy, że jest chrześcijanką. Młody mężczyzna wstał i powiedział: „Matka też tu jest”. Wtedy nie wiedziałem, że mieli umrzeć, ale później dowiedziałem się, że oboje zginęli w wypadku samochodowym.

Byli tam inni, niektórzy z nich, o których wiedziałem, że umarli tak, jak żyli — w jawnym grzechu. Była tam kobieta, która ekskomunikowała, i kiedy zobaczyła, że ​​to nie pomaga, ubolewała, mówiąc: „Kiedyś to uspokajało mój umysł, ale teraz już nie”. Inny stojący w pobliżu powiedział: „Musieliśmy jednak wybrać”. Ale kobieta odpowiedziała: „Nie, to dokładnie to, czego nie dostaliśmy. KAZNODZIEJE NIE POWIEDZIELI NAM, JAK OKROPNE JEST PIEKŁO. Powiedzieli nam, jak cudowne jest Niebo, ale myślałam, że wystarczająco dobrze bawiłam się na ziemi. Gdyby mówili o Piekle i powiedzieli nam, jak ono wygląda, mogłabym tu nie trafić”.

Inna wzięła ogień w dłonie i napełniła nim usta, jęknęła z bólu i wydmuchnęła ogień z ust na cztery lub pięć stóp, a ogień zbliżył się tak blisko, że poczułam ciepło. Wtedy krzyknęła: „WODA. WODA!” Ale nikt jej nic nie dał.

Wtedy moja towarzyszka zapytała: „Chcesz iść dalej?” Ale ja powiedziałam: „Nie, chcę wrócić. Nigdy więcej nie chcę oglądać tego miejsca męki”.

Niebo
Kiedy myślę o nędzy i cierpieniu, które widziałam w Piekle, drżę. Nie, nikt nie może sobie wyobrazić, jak straszne jest piekło. Myślałam, że sama cierpię, kiedy zobaczyłam piekło, ale po chwili znów się uspokoiłam. To było tak, jakbym zasnęła, a ktoś mnie obudził i powiedział: „Czy mnie znasz?” Spojrzałam na niego i powiedziałam: „Tak, tak”. Wtedy podniósł ręce i zobaczyłam straszne blizny po gwoździach, które wbito mu w dłonie. Wtedy byłam pewna, że ​​to mój Zbawiciel. Wtedy uśmiechnął się do mnie tak cudownie słodko, wziął mnie za rękę i powiedział: „Chodź ze mną!”

Myślałam, że to było chodzenie pod górę w towarzystwie Pana w przyjemnym, łagodnym tempie. Poczułam się całkiem swobodnie, gdy nagle wszystko stało się ciemne. Droga stała się wyboista i ciernista, zmęczyłam się i powiedziałam: „Chcę wrócić”. Wtedy położył rękę na moim ramieniu i uśmiechnął się do mnie słodko. Wtedy wszystko znów stało się jasne i dobre. Poszliśmy dalej i zaczęłam słyszeć muzykę. Nikt nie może sobie wyobrazić, jak cudowna była ta muzyka. Spojrzałam i zobaczyłam niezliczoną liczbę aniołów. Każdy z nich grał na swoim specjalnym instrumencie i śpiewał i radował się: „Chwała Bogu i Barankowi!” Czułam, jakbym chciała tam zostać na zawsze.

Jezus powiedział: „Spójrz!” A gdy spojrzałem, bramy się otworzyły. Nigdy nie widziałem niczego tak pięknego jak te bramy. Były jasne, nie białe jak śnieg, ale jak światło, i były wysadzane drogocennymi kamieniami, które lśniły piękniej niż diamenty. Poszliśmy dalej i gdy weszliśmy, usłyszałem śpiewające dzieci. Rozejrzałem się i zobaczyłem tłumy małych dzieci, niektóre w wieku sześciu lub ośmiu lat, a potem stopniowo stawały się małymi niemowlakami. Wszystkie biegały, klaszcząc w swoje małe rączki i śpiewając: „Hosanna na wysokościach!” Ich małe buzie promieniały miłością i szczęściem, gdy wychodziły przez bramy. Jezus położył rękę na ich małych główkach.

Potem spojrzałem na drugą stronę i zobaczyłem ławkę pełną koron; niektóre pełne gwiazd, niektóre z kilkoma, a niektóre bez.

Spojrzałem i dalej zobaczyłem uczniów i powiedziałem: „Chcę tam pójść i porozmawiać z nimi”. Ale Jezus powiedział: „Nie. Musisz wrócić. Wróć i powiedz im, co widziałeś. Mów im to raz po raz”. Zaczęłam płakać i poprosiłam, żebym mogła zostać, ale kiedy Pan ze swoim najsłodszym uśmiechem położył rękę na mojej głowie, powiedział: „Tak, wróć i powiedz o tym swoim ludziom. Powiedz im wszystkim, ŻE WKRÓTCE PRZYJDĘ. To cię uszczęśliwi”.

Potem się obudziłem. Nie wiem, jak wróciłem. Niebo jest cudownym, pięknym i błogim miejscem, bardziej niż mogę to wyrazić słowami. Ale Jezus jest najcudowniejszy ze wszystkich. Jest piękniejszy, niż ludzki język może powiedzieć, piękniejszy, niż artysta może narysować, piękniejszy, niż człowiek może sobie wyobrazić. Jest bardziej promienny niż południowe słońce.

Za każdym razem, gdy Jezus i Niebo przychodzą mi na myśl, czuję się chory z tęsknoty za domem, aby tam dotrzeć i Go zobaczyć. Och, gdybym mógł opisać wszystko, co widziałem, tak jak On by chciał, abym to zrobił.